Dla terapeuty

Jak może wyglądać mentoring w pracy psychoterapeuty? 

2026-09-17 12 min czytania

Od początku działania ODT razem z naszym zespołem rósł program mentoringowy. Najpierw funkcjonował w luźnej, nie ustrukturyzowanej formie. Od tamtej pory program wyewoluował, dołączyły do niego nowe osoby i podzielił się na mentoring wprowadzający – dla nowych osób dołączających do zespołu i mentoring koleżeński – z którego każdy specjalista może skorzystać na co dzień. 

W tym artykule chcę opowiedzieć o swojej perspektywie na mentoring, jak może pomagać w pracy i współpracy w zespole terapeutycznym. Jak do każdej opinii – warto i do mojej podejść krytycznie – to jest opis doświadczenia i przemyśleń z niego wynikających, tego jak to u nas zadziałało – nie każdy musi tak to chcieć zorganizować i to jest bardzo ok. 

Czym mentoring NIE jest?

Nie jest superwizją, nie zastępuje jej, nigdy nie powinien też ograniczać jej częstotliwości. Z takiego założenia wychodzimy i tych zasad staramy się pilnować. Każdy specjalista ma obowiązek dostarczać zaświadczenie o odbytych superwizjach indywidualnych, uczestniczy w regularnych zespołowych superwizjach z certyfikowanym superwizorem i do tego w regularnych superwizjach koleżeńskich. Jest bardzo wiele form wsparcia i uczenia się, które są wnoszące i jedną z nich jest mentoring. Jednak w pracy terapeuty, pierwszeństwo mają superwizje. 

Czym może być? 

Współpracą, spotkaniem dwóch specjalistów podczas którego realizujemy konkretny cel, w obszarze rozwoju kompetencji terapeuty. Celem może być to, że jeden drugiego czegoś nauczy, że mu pokaże jak coś robi, że się podzieli jak stosuje daną technikę. Ktoś ma dla mnie czas i uwagę, chce mi ją poświęcić. Ja mam dla kogoś czas i uwagę, chcę ją poświęcić. Oboje znamy cel i zasady tego spotkania.

Obszar mentoringu, a obszar superwizji to nie to samo

Warto też jeszcze raz podkreślić różnicę między superwizją i mentoringiem – superwizja jest nastawiona na jakość i bezpieczeństwo prowadzonej terapii a mentoring bardziej na rozwój kompetencji terapeuty. Podejmowanie decyzji co do pracy i prowadzenia procesu są obszarem superwizji a poszerzanie swojego warsztatu i kompetencji mogłaby być obszarem mentoringu. Więcej na ten temat w tekście Co wspiera terapeutę – superwizja, mentoring, zespół. 

Mentoring wprowadzający jako strefa buforowa

Dla każdego początek pracy w nowym zespole, często z nowymi osobami w procesach terapeutycznych jest stresujący – niezależnie od tego, czy jestem w trakcie szkolenia, czy po którejś certyfikacji. W takich momentach warto korzystać z czegoś na kształt strefy buforowej.

Bliski mi człowiek ma taki sposób wchodzenia w nowe miejsca, że od razu po przyjeździe np. nad jezioro idzie “na przygodę”. To oznacza, że zaraz po zrzuceniu rzeczy w pokoju obchodzi bliższą i dalszą okolicę. Sprawdza w międzyczasie gdzie jest sklep, jezioro, orientuje się na mapie (skąd przybyłem? dokąd zmierzam?), zazwyczaj poznaje po drodze kilku miejscowych i przyjezdnych, których pyta “czy biorą?”. Jak wraca, to właściwie dopiero czuje że przyjechał. Przeszedł swoją strefę buforową i jest gotowy do działania –  już szuka wędki. 

Po psychologicznemu – miał czas i możliwość osadzenia się w nowym miejscu co dało jego układowi nerwowemu możliwość zaadaptowania się do nowych warunków. Ta adaptacja przeszła pomyślnie, nie przekraczała jego możliwości więc jest gotowy do działania. 

Psychologia zna ten proces, moment miękkiego wejścia w coś nowego, z czasem na regulację emocji i stresu bez utraty kontaktu ze sobą, innymi i otoczeniem – możemy to określać oknem tolerancji, strefą buforową, momentem orientowania się, regulowania, neurocepcji etc. 

*Każdy termin ma swoją definicję, ja je tu wrzuciłam do jednego worka ale szczegółowe wyjaśnienia znajdują się na końcu tekstu. 

Początek pracy w ODT, staraliśmy się zaplanować tak jak strefę buforową. Składa się z planu spotkań i szkoleń, które przeprowadzają przez obszary potrzebne do pracy. Od spotkań dotyczących dostępnych materiałów i gotowych procedur, wycieczkę po placówce, po termin poznania  zespołu i dobrowolne zaproszenie do mentoringu wprowadzającego. 

Jak działa mentoring wprowadzający w Ośrodku Dobrej Terapii? 

Spotkania mentoringowe odbywają się indywidualnie, z założenia chcemy żeby przynajmniej część odbywała się na żywo. Są regularne, np. co dwa tygodnie. Mentoring prowadzi certyfikowany terapeuta poznawczo-behawioralny. Częstotliwość i harmonogram ustalamy indywidualnie, żeby go dostosować do sytuacji. 

Celem jest wsparcie w tym co na początku potrzebne. Można ten czas wykorzystać, żeby: 

  • co chcę pogłębić, jakie kierunki w pracy mnie ciekawią, 
  • gdzie szukać informacji (np. książek, które już są w biblioteczce, materiałów które już są opracowane), 
  • zobaczyć jak inni konceptualizują, czy mi to pasuje (np. graficznie, z genogramu etc.),
  • omówić jakie można mieć pomysły na plan terapii,
  • poćwiczyć wspólnie techniki wybrane przez uczestnika,
  • omówić trudności we wprowadzaniu kontraktu i zasad, 
  • dowiedzieć się do kogo w zespole z czym warto się zgłosić po pomoc, 
  • podzielić się i już. 

Struktura ma zapewnić stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i dostępność. Wierzę, że jeśli mamy warunki do refleksji to ona łatwiej do nas przychodzi. Czasami trudno ją wcisnąć w dzień, a podczas spotkań mentoringowych są dobre warunki żeby wspólnie poreflektować nad różnymi rzeczami. 

Mentoring koleżeński, a umiejętność mentalizacji

Dbając o różne źródła wsparcia i refleksji, program mentoringowy działa u nas również na co dzień. W moim przekonaniu jest wyjątkowo wartościowym doświadczeniem. Przez lata bardzo się ten program rozwinął, wzmocnił, ustrukturyzował a przede wszystkim powiększył o oferujących mentoring i kuliście rozprzestrzenił wśród korzystających. Moim założeniem jest to, żeby opierał się na zmienności roli – raz oferuję a raz korzystam – w tym kierunku planuję ten program rozwijać. 

Żadne doświadczenie zawodowe nie nauczylo mnie tyle, co mentoring. Nie dlatego, że to jedyna słuszna forma rozwoju, ale akurat dla mnie był tym czego potrzebowałam w tamtym czasie, żeby zmienić swoje zachowania (mam nadzieję) na takie które są innym bardziej pomocne a nie utrudniające uczenie się i ze mną i ode mnie i mi :). Jest to refleksja na inną okazję, więc ograniczę się do jednego obszaru, który z tą zmianą wiążę – umiejętności zmiany perspektywy i mentalizacji. Oczywiście możemy mentalizację podobnie odnieść do relacji człowiek-człowiek w psychoterapii i to też jest refleksja na inną okazję. Więcej o mentalizacja tutaj: Mentalizacja w pracy psychoterapeuty. 

Mentalizacja to zdolność, do wyobrażania sobie stanów psychicznych – swoich i drugiej osoby. Jej myśli, emocji, intencji, jej perspektywy. To oznacza, że jestem w stanie wyobrazić sobie co ktoś czuje, co myśli. Widzę związek między stanem psychicznym a zachowaniem, potrafię to połączyć z czyjąś motywacją i intencją. Potrafię “wejść w czyjeś buty” i “spojrzeć jego oczami”. Ograniczając nakładki moich doświadczeń, tego co ja uważam za słuszne, co dla mnie jest właściwym rozwiązaniem i tego jak ja bym to zrobiła. 

Delikatnie mówiąc, nie jest to łatwe. Wymaga wielu okazji do ćwiczeń, refleksji, czasu i łagodności. Mentoring daje ku temu okazję: jestem ja, jest inny specjalista i chcemy się czegoś nauczyć. Może prowadzę na co dzień wywiady SCID, a on jeszcze tego nie robił. Chce mu opowiedzieć jak to robię, na co zwrócić uwagę, jak przebiega proces. Więcej o mentalizacja tutaj: Mentalizacja w pracy psychoterapeuty. 

W mentoringu koleżeńskim dzieje się dużo dobrego wokół mentalizacji, poniżej przykłady, którymi chce się podzielić. Uważam, że pomagają na drodze zawodowej psychoterapeuty: 

  • zmiana perspektywy, 
  • elastyczność w myśleniu,  
  • perspektywa na to co już mam. 

Zmiana perspektywy 

W mentoringu koleżeńskim oznacza to dla mnie to, że jeśli ja się czymś dzielę i to jest kawałek wiedzy np. technika – to drugi specjalista korzysta z tej wiedzy w taki sposób jak on chce, korzysta z tej wiedzy na swój sposób i nie jest to kopią mojej pracy. Widzę coś nowego, jego perspektywę. Jest dla mnie cenna, bo jest czymś więcej niż ja, niż moje doświadczenia, moje pomysły, mój sos psychoterapeutyczny w którym siedzę i który uważam za słuszny. Pomaga mi to oddawać odpowiedzialność za to, co nie jest moją odpowiedzialnością – czyli wynik czyjejś pracy. Mam możliwość ćwiczyć to w relacji z innym terapeutą , ale przydaje się też w relacjach z pacjentem/klientem.

Elastyczność w myśleniu 

Kiedy wyobrażam sobie czyjś stan umysłu bardzo często to wyobrażenie będzie bardziej związane z tym co się dzieje we mnie, niż wynikało z rzeczywistej obserwacji kogoś – jego stanu, jego sytuacji. W mentoringu też się tak dzieje.

Jak to może wyglądać? 

Przykład sytuacji:  Boję się opowiedzenia koleżance z zespołu jak coś robię, bo może mnie źle ocenić. 

Mogę pomyśleć, patrząc na nią podczas naszego spotkania: Może ona się nie odzywa, bo coś głupiego powiedziałam, pewnie się zastanawia czy cokolwiek wiem, po co zaczęłam mówić jak ja tę diagnozę robię. Muszę mieć większe kompetencje, wymyślić, zaproponować coś wow. Są inni, którzy powinni się tym zajmować, nie ja. 

Ćwicząc elastyczność staram się korygować to co myślę, odsuwając to co związane ze mną a nastawiając się na odbiór od drugiej osoby, tego co się teraz rzeczywiście między nami dzieje a nie tego co mi podpowiadają np. moje myśli krytyczne. To przeniesienie uwagi, to jak przeciąganie liny, praca i wysiłek, który muszę włożyć żeby moje myśli przekierować i skorygować. 

Przykład skorygowanego myślenia: Nie wiem dlaczego się nie odzywa, nic nie mówi. Może nie wiedzieć co powiedzieć, może dzieje się coś innego, może nie mówi bo jest zdenerwowana, nie wie co zrobić, robi to pierwszy raz. Może nie wie o co zapytać, bo wszystko jest nowe. Nie robiła tego wcześniej, może jej być trudno to zapamiętać na raz. 

Żeby moje przekonanie o tym, że np. moje kompetencje są niskie się zmniejszyło potrzebuje różnych doświadczeń (zadbać o dobre) i refleksji nad nimi. W mentoringu mam okazję zobaczyć reakcje, posłuchać, pogadać. Zobaczyć czy to czym się dzielę dla kogoś ma sens, ale też doświadczyć –  że świat się nie wali jeśli go nie ma, nie zgadzamy się, będziemy robić każdy po swojemu. 

Perspektywa na to co już mam 

Oferując mentoring – dzielenie się, opowiedzenie jak coś robię, chęć poćwiczenia z kimś, pozastanawiania się razem, swój czas i uwagę – osadzam się w tym, że coś już mam. Mam jakieś kawałki wiedzy, doświadczeń, energii, motywacji, postaw, nastawienia do ludzi, jako terapeuta mam zasoby. Skoro mam zasoby i mogę je nazwać a nawet ich użyć to znaczy, że nie jest ze mną tak źle 😉 jak czasami podpowiada mi mój głos krytyczny. 

Oferując mentoring wzmacniam te zasoby, bo sobie tą wiedzę układam, rozbudowuję, poszerzam z kimś, ona jest żywa – używana. Może to czym się dzielę np. techniki DBT to coś co mnie interesuje i na ten moment nie potrzebuję być w tym najlepszy na świecie i mieć 10 certyfikatów potwierdzających moje kompetencje. Może wystarczy jak znam podstawowe techniki i chce je pokazać komuś kto też chce się ich nauczyć i wykorzystać  w pracy z klientami. Nie musimy podczas mentoringu robić nic więcej, to nie superwizja, nie szkolenie, to wspólne uczenie się tego na co się umówimy w takich granicach, które dla nas są ok. 

Jak działa mentoring koleżeński w Ośrodku Dobrej Terapii? 

Osoby, które oferują mentoring określają obszary, zagadnienia, tematy z którymi można się do nich zgłosić. Taka lista jest widoczna dla osób, które chcą się zapisać. Osoby korzystające zgłaszają się i umawiają na spotkanie. Udział jest dobrowolny. 

Co to znaczy dla mnie? 

Żeby myśleć o mentoringu, szukać do niego okazji albo brać w nim udział nie jest potrzebna struktura w placówce, w której pracuję. Mój artykuł ma na celu pokazanie jak to może funkcjonować, jakie ma plusy i być może zachęcić do stworzenia własnych grup mentoringowych. 

Z doświadczeń naszego zespołu wynika, że jest to ważny obszar zaangażowania  i współpracy w zespole. W ostatnich badaniach satysfakcji z 2026 roku, które przeprowadzaliśmy wśród specjalistów pracujących w ODT mentoring został oceniony jako jeden z najważniejszych punktów.

Dzielę się tym kawałkiem z życia naszego zespołu i jestem ciekawa innych perspektyw, komentarzy i wrażeń. Jeśli masz chęć się nimi podzielić napisz do mnie  np. mailowo: adrianabernady@osrodekdobrejterapii.pl. 

Mocno kibicuję w pracy i współpracy, na każdym etapie zawodowym. 

AB



Autor

Adriana Bernady-Wyrwisz

Adriana Bernady-Wyrwisz

certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (PTTPB nr. 1734)

W trakcie całościowego kursu terapii schematu. Wykładowca akredytowanej Szkoły Psychoterapii CBT EDU. 

Połączenie czucia i myślenia interesowało mnie od początku pracy terapeutycznej. Terapia schematu i techniki doświadczeniowe bardzo pomogły mi połączyć to co już wiem z tym co rzeczywiście sama stosuję w życiu i w gabinecie. Trudno wprowadzać zmiany bez połączenia z czuciem, to trochę jak budowanie muru z cegieł bez zaprawy – można mieć sporo luźnych cegieł, które na niewiele się przydają. 

Bardzo mi zależy na tym, żeby doświadczenie terapii i dla terapeuty i dla pacjenta było żywe, pełne, zmieniające a nie teoretyczne, zimne i wyuczone na chwilę.